Zabranie ze sobą namiotu może być zarówno sposobem na oszczędności, jak i wyrazem upodobania do skautingu. W Alpach staje się natomiast wyzwaniem, niekoniecznie wartym wysiłku. W przeciwieństwie do np. rumuńskich Karpat, czy gór w Skandynawii, łatwiej dostać mandat niż znaleźć dobre miejsce na biwak. W różnych krajach obowiązują jednak różne zasady.

Austria. Jest to jeden z najmniej przyjaznych krajów dla turystów podróżujących z namiotem na plecach. W całym kraju obowiązuje zakaz biwakowania poza wyznaczonymi (na ogół również ogrodzonymi, pilnowanymi i płatnymi) miejscami, których w Alpach jest bardzo niewiele. Sami Austriacy widząc rozbity w dolinie namiot dzwonią na policję podejrzewając, że czatują w nim kłusownicy, złodzieje lub nielegalni emigranci. Służby porządkowe potrafią podjechać na wys. 2500m, tylko po to by wlepić mandat na 20 euro i grzecznie poprosić o wyniesienie się w inne miejsce. Im jednak bardziej oddalamy się od cywilizacji, tym życzliwiej się patrzy na turystów śpiących pod namiotem. Częstą praktyką, stosowaną także przez Austriaków jest rozbijanie namiotu w pobliżu startu na 4-tysięcznik. W szczycie sezonu bywa też ciasno w schroniskach i wówczas policja patrzy „przez palce” na wędrowców, którzy rozbijają namiot na noc, ale składają go skoro świt.

Włochy. W południowej części Alp przepisy są znacznie mniej restrykcyjne. W górach można obozować „na dziko” i poza parkami narodowymi, nie powinno to wywołać negatywnych reakcji. Oficjalny zakaz oczywiście jest, ale w praktyce można tam spotkać wielu wędrowców z namiotami. W prawie każdej dolinie jest kemping, a ceny nie należą do astronomicznych (takie bywają w schroniskach). Wyżej można się rozbić, ale tak by nie przeszkadzać. Bywa to jednak dosyć trudne ze względu na bardzo skaliste podłoże. Wybierając się na backpacking z namiotem w Dolomity, Alpy Kontyjskie czy Bergamskie warto nastawić się na kontakt z innymi turystami. Ci, którzy już tam byli wiedzą gdzie rozbić namiot.

Szwajcaria. Podobnie jak w Austrii, namiot nie jest tu optymalnym pomysłem. Może Szwajcarzy nie mają tak restrykcyjnych zasad, ale za to bardzo szanują wartość prywatną i oczekują tego od gości. Jeśli przy rozbijaniu się na dziko trafimy na czyjąś posesję (nawet kawałek zupełnie nie oznakowanego pastwiska) należy liczyć się z wezwaniem policji, mandatem i niechęcią mieszkańców. Zdecydowanie lepiej jest od razu pójść do gospodarza i grzecznie zapytać czy gdzieś w pobliżu nie dałoby się rozbić namiotu. Jeśli wskaże nam kierunek na pole namiotowe – nie kombinujmy i tam właśnie spędźmy noc. Bardzo prawdopodobne jednak, że pozwoli rozłożyć się na jedną noc na swoim terenie.

Francja. W Alpach Francuskich można rozbijać namiot „na dziko” poza parkami narodowymi, pod warunkiem, że rozłożymy namiot po zmierzchu i zwiniemy go o świcie. Latem daje to niewiele czasu na wyspanie się, ale chcąc podróżować jak najtaniej warto się nad tym zastanowić. Poza tym Francja jest dosyć przyjazna turystom. Kempingi są tu tańsze niż w Szwajcarii, a gospodarze często pozwalają rozbić namiot na swoim pastwisku, łące czy kawałku nieużywanego gruntu. Ze wszystkich krajów alpejskich, Francję przemierza się z plecakiem i namiotem najprzyjemniej.

Bardziej doświadczeni turyści potrafią podróżować po Alpach i biwakować także bez namiotu. Większość schronisk nastawionych na pieszych turystów (czyli nie położonych obok szlaków narciarskich) jest zamykana 15-20 września, ale bynajmniej nie zabijana deskami na głucho. Zwyczajowo pozostawia się do dyspozycji turystów dużą salę z podstawowym wyposażeniem (ławy, koce, czasami kuchenka lub kominek). Można tam spać dosyć komfortowo. Drugim pomysłem, który warto rozważyć idąc w Alpy pieszo jest hamak turystyczny. Nawet z dodatkową płachtą ochronną jest on dosyć lekki, a możliwość rozwieszenia go między drzewami sprawdza się bardzo dobrze gdy podłoże jest nierówne i kamieniste. Służby mundurowe podchodzą do hamaków nieco łagodniej niż do namiotów, choć w sumie nie wiadomo dlaczego.

Na internetowych forach znajdziesz historie o tym, jak turyści ukrywali się przed strażnikami parków i korzystali z cudzych udogodnień. Zdecydowanie nie polecamy łamania prawa, ani zachowań niegodnych podróżnika. Zwłaszcza, że oprócz aspektu etycznego wchodzi tu jeszcze konieczność liczenia się z całkiem oczywistą reakcją np. właścicieli schronisk.