Na samotną górską wędrówkę zazwyczaj wybierają się ludzie pewni swoich sił i umiejętności. Nawet jednak doświadczony piechur, twardo trzymający się ziemi, może być narażony na niebezpieczeństwo, w którym przydałaby mu się pomoc drugiej osoby. Pewnie poradzi sobie bez niej, ale to nie znaczy, że każdemu na jego miejscu również się to uda. Dlatego zanim zaczniemy wędrować w pojedynkę, upewnijmy się, że jesteśmy dobrze przygotowani.

Pojedynczą osobę trudniej znaleźć niż całą grupę. Ta druga może też znacznie łatwiej wezwać pomocy gdy nieszczęście przydarzy się tylko jednemu z jej członków. Samotni wędrowcy zdecydowanie powinni więc trzymać się szlaków, posiadać przy sobie dokładną mapę i latarkę. Jeśli opierają się na nawigacji elektronicznej potrzebują trochę solidniejszego urządzenia niż smartfon, który jeśli nie wyładuje się, ani nie zamoknie, to pewnie straci zasięg w lesie. Warto też przestudiować trasę wcześniej i poinformować kogoś którędy będzie się iść. W razie wypadku bardzo ułatwia to poszukiwania. Jeśli zamierzamy uciec od świata na dłuższy czas, wyposażmy się w profesjonalną łączność i nawigację.

Wędrowiec porusza się znacznie szybciej niż grupa. Wiedząc o tym, niektórzy piechurzy zapominają o innych ograniczeniach i planują bardzo długie, wyczerpujące trasy. Tymczasem sama możliwość chodzenia własnym tempem nie wystarcza. Trzeba mieć odpowiedni prowiant na drogę, przewidzieć zachowanie swojego ciała po 6 czy 10 godzinach marszu, liczyć się z tym, że kontuzje zdarzają się nawet najlepszym. Dobrze jest zaplanować trasę tak by jej ostatni etap prowadził przez uczęszczany szlak.

Znacznie łatwiej wpaść w kłopoty w mieście, ale niestety pewne niebezpieczeństwo istnienie także na szlaku. Dzikie zwierzęta na ogół nie sprawiają kłopotów jeśli zostawimy je w spokoju. O ile jednak grupa ludzi wygląda dla nich przerażająco, to samotny wędrowiec może być „przeciwnikiem” dla wyprowadzonego z równowagi dzika, niedźwiedzia lub sfory zdziczałych psów. Szczególnie te ostatnie mogą być agresywne. Na szczęście gaz pieprzowy powinien wystarczyć by je – psy – odstraszyć. Gorsi od zwierząt mogą być ludzie. Niestety nawet na szlakach pieszych zdarza się co roku kilka napadów. Bardzo niewiele, jeśli wziąć pod uwagę skalę podobnych zjawisk w innych rejonach, ale jednak są. Ich ofiarami padają zwłaszcza samotni wędrowcy, najczęściej kobiety lub osoby starsze. Jeśli nie mamy możliwości obronić się przed pojedynczym napastnikiem, bezpieczniej jest trzymać się w pobliżu grupy.

Samotny piechur jest całkowicie odpowiedzialny za swoje bezpieczeństwo. Nie powinien wpadać w paranoję, ani rezygnować z wędrówki w pojedynkę, ale musi być bardziej czujny niż gdyby był członkiem grupy. Uwagę, którą normalnie kierowałoby się ku współtowarzyszom, trzeba poświęcić na obserwację: szlaku, pogody, mapy, innych ludzi i spotykanych zwierząt. W polskich górach można przejść każdy szlak samotnie i oprócz kilku tras w Tatrach nie wymaga to umiejętności posiadanych jedynie przez profesjonalistów.