Gdziekolwiek byśmy nie byli, zachowujmy się z godnością, uprzejmością i szacunkiem dla wszystkiego co nas otacza. Starajmy się też przestrzegać pewnych reguł, które nawet jeśli nie zostały napisane, obowiązują nas wszystkich. Przede wszystkim jednak pomagają nam współistnieć z innymi ludźmi, także tymi spotkanymi w górskich schroniskach.

Kiedy wchodzisz do schroniska po raz pierwszy, możesz zerknąć na regulamin i ewentualne prośby napisane na kartce przez obsługę. Zazwyczaj nie ma tam nic, czego z góry nie zakładasz, ale mogą pojawić się jednak reguły wyłączne dla danego schroniska. Np. Pod Rawkami proszą o nie okazywanie zbytniej czułości zwierzętom, gdzie indziej może być za to zakaz palenia lub prośba o nie wchodzenie w butach poza przedsionek.

W większości schronisk obsługa jest bardzo nieliczna. W przypadku schronisk studenckich często są to wolontariusze, którzy nie otrzymują wynagrodzenia za swoją dosyć ciężką pracę. Dlatego bardzo ważne jest by im tej pracy nie dokładać. Zamówienia należy składać bez zbędnego zastanawiania się, naczynia sprzątnąć po sobie i zanieść do kuchni, własne rzeczy utrzymywać w porządku, a drzwi na zewnątrz zamykać by za bardzo nie wiało. Warto też spróbować poradzić sobie z drobnymi niedogodnościami (pająk na ścianie, znalezienie miejsca na wspólnej sali) bez ich pomocy.

Ze schronisk wynosimy wiele pięknych wspomnień i niezwykłych znajomości. To właśnie tam snujemy długie opowieści, śpiewamy, gramy na gitarze, raczymy się piwem i żartujemy. Zabawa przeciąga się nieraz do późnej nocy. Nie ma w tym nic złego i raczej nie należy oskarżać dobrze bawiących się towarzyszy o zakłócanie ciszy nocnej, chyba że wszelkie etyczne normy zostały przekroczone. Warto też uzbroić się w wyrozumiałość – jeśli kręcący się po sali pies ma na to pozwolenie obsługi, my również nie powinniśmy go wyganiać.

W szczycie sezonu bywa ciasno nawet górach, zdecydowanie nie powinno się jednak naśladować plażowiczów grodzących plażę parawanami. Terytorializm zostawiamy w domu, a w schronisku nie boimy się, ani przysiąść do obcych, ani zaprosić ich do swojego stołu. W pokojach wieloosobowych staramy się żyć w zgodzie z innymi gośćmi, np. zawrzeć jakiś kompromis dotyczący zamykania/otwierania okien na noc. Kiedy na wspólnej sali robi się tłok, a chętnych do spania „na glebie” jest tłum, obowiązują zasady podobne jak w przypadku parkowania – zajmij matą jedno miejsce, nie dwa i postaraj się pozostawić innym możliwość przejścia.

W góry jedziemy raczej po to by na chwilę oderwać się od technologii. Oczywiście możemy ze schroniska zadzwonić czy wysłać SMS, ale ciągłe używanie telefonu bardzo psuje klimat jaki mają takie miejsca. Na prawdę nikt nie musi robić 10 „selfików” na minutę, plotkować godzinami, ani bez przerwy biegać w poszukiwaniu gniazdka i zasięgu. Wokół Ciebie są realni ludzie – poznaj ich, posłuchaj co mają do powiedzenia, a zyskasz coś znacznie cenniejszego niż „lajki” na facebooku.

O etykiecie w schroniskach można by napisać pracę dyplomową z socjologii lub psychologii. Na pewno jest ona czymś znacznie więcej niż zbiorem pustych frazesów. Dzięki temu, że staramy się jej przestrzegać, wszystkim jest miło, a atmosfera w schronisku zdecydowanie się poprawia.