Jak sama nazwa wskazuje Niżne Tatry są mniejsze od Tatr Wysokich. W Polsce jednak masyw byłby drugi pod względem wysokości i choćby dlatego warto wziąć go pod uwagę planując kilkudniową, pieszą wędrówkę. Każdy ze szczytów możesz zdobyć oddzielnie idąc od położonych u jego podnóża kempingów i osad. Nieco większym wyzwaniem, ale też o niebo lepszą atrakcją jest przejście Niżnych Tatr wzdłuż głównej grani.

Szlak prowadzący granią ma długość ok. 90 kilometrów i większość piechurów rozkłada go na 5 dni. Można poruszać się szybciej, są natomiast pewne trudności z rozłożeniem trasy na jeszcze więcej etapów. Noclegi znacznie łatwiej znaleźć u podnóża gór, na samej grani jest tylko kilka schronisk. Oprócz nich natkniesz się na tak zwane „utulnie” – małe chatki, w których możesz się schronić przed deszczem, a latem nawet zanocować. Cała trasa jest bardzo zależna od pogody. Przy ładnej będziesz podziwiać z zapartym tchem wielokilometrowe panoramy. Podczas burz zrobi się natomiast paskudnie ślisko i ciemno. Zimą będziesz brnąć w śniegu, a wiatr będzie cierpliwie, aczkolwiek gwałtownie tłumaczył, że jesteś w wysokich górach. Szlak biegnie granią na wysokości 1350-2000m, a przy okazji jest bardzo odsłonięty.

Najbardziej na wschód wysuniętym szczytem Niżnych Tatr jest Praśiva (1651m). Jej wysokość nie robi wrażenia, ale podejście z miejscowości Donovaly głównym Szlakiem Bohaterów Słowackiego Powstania Narodowego jest całkiem strome. Najpierw pokonuje się kilka mniejszych górek, wchodząc z wys. ok 900m, potem wspinasz się blisko 500 metrów, a na koniec jeszcze kolejne 100 na Velką Chochulę (1753m). Widok jest stąd doskonały, o ile pogoda dopisuje. Od tej pory idzie się granią. Jest dosyć płasko. Przełęcz Sedlo pod Skalkou schodzi do 1476m, a kolejne szczyty wspinają się kolejno na 1643 m (Latiborska Hola) i 1749m (Durkova). Od tego drugiego szczytu zaczyna się konkretne, 200 metrowe podejście na Chabenec (1955m). Jest stromo, pięknie, a ludzi wcale nie ma tak wielu jak można by się spodziewać. Najwyższe szczyty Niżnych Tatr są jednak dopiero przed tobą. Pierwszym dwutysięcznikiem od strony wschodniej jest Dereśe (2003m).

Na południowym stoku rozciągają się trasy zjazdowe, na szczęście idziesz ponad nim aż do Chopoka (2023m) gdzie jest stacja meteorologiczna i bardzo stylowe schronisko – Kamenna Chata. Stąd szlak prowadzi po skalistej grani jeszcze odrobinę wyżej. Dumbier (2043m) jest najwyższym szczytem pasma, ale same liczby nie oddają wielkości tej góry. Dopiero kiedy stoimy na szczycie, a z trzech stron otacza nas przepaść, zatrzymujemy się i myślimy „Wow! Udało się!”. Idąc dalej na zachód można zejść do przełęczy Ćertovica (1233m) i podejść odrobiną na Ćertovą Svadbę (Czarcie Wesele – 1463m). Z dużych szczytów pozostanie jeszcze Homolka (1660m).

Nie schodząc z grani bardzo ciężko zrobić zakupy, a niekiedy nawet zaopatrzyć się w wodę. Trzeba liczyć się z tym, że niektóre zaznaczone na mapie źródełka mogą wysychać późnym latem, a dwie lub trzy utulnie np. nie mają dachu. Poza tym zdarzają się odcinki wiatrołomu, gdzie trzeba trochę nadłożyć czasu by przedrzeć się przez zawalone drzewa. Planując trasę w Niżnych Tatrach trzeba mieć zawsze rezerwę sił i czasu gdyby okazało się, że „coś nie działa”. Jeśli jednak trafisz na dobrą pogodę zapamiętasz tę grań na długo.