Tam gdzie stykają się granice Czech, Austrii i Niemiec możemy znaleźć na mapie niewysokie górki – Szumawę. Jej historia przypomina trochę Bieszczady, a trochę pograniczne pasma Sudetów. Przed II Wojną Światową był to region przemysłowy i dość ludny. Po niej wysiedlono stąd Niemców, a Czesi musieli się pogodzić z tym, że graniczący z RFN i Austrią region ma zbyt duże znaczenie strategiczne by szeroko udostępniać go cywilom. Kiedy wreszcie skończył się ostry podział na zachodnią i wschodnią Europę, okazało się, że Szumawa może zaoferować całkiem sporo turystom.

Na początku lat 90-tych było tam niemal bezludnie i wciąż nie mieszka tam zbyt wielu ludzi. Wytyczono za to kilka szlaków pieszych i rowerowych, które po raz pierwszy od dziesiątek lat połączyły Szumawę z Lasem Bawarskim. Choćby z tego powodu jest to całkiem sympatyczne miejsce na kilkudniowy wypad połączony ze zdobywaniem szczytów.

Po co jechać w Szumawę? Dla spragnionych wyzwań wspinaczy góry te mogą wydawać się dość niskie – najwyższy szczyt leży po niemieckiej stronie (Großer Arber/Velky Javor – 1457), a na granicy Austrii i Czech możemy wspiąć się najwyżej na 1378 m (Plechy/Plőckenstein). Trasy należą też do łatwych i jedynie okazjonalnie trafiają się utrudnienia. Na najwyższy szczyt możemy wybrać się dosyć wyraźnym podejściem i w ciągu dnia pokonać ok. 900 m w górę, ale tam też nie musimy się obawiać poważnych trudności. W czeskie góry jedziemy więc raczej po to by odetchnąć od miejskiego zgiełku niż heroicznie piąć się pod górę.

Za to możemy zaplanować kilkudniową trasę podczas której niemal cały czas będziemy iść lasem lub ścieżkami wśród skał. Będzie ładnie, cicho, spokojnie. Po drodze natkniemy się na zamki, bunkry, oryginalne formy skalne, resztki wyludnionych niegdyś miejscowości i nawet trzęsawiska. Na szczytach gór znajdziemy podnoszące je jeszcze wieże widokowe. Wrażenia z Szumawy będą dosyć podobne jak w Beskidach.
Wschodnia część Szumawy między czeską drogą krajową 39, a granicami Austrii i Niemiec wydaje się bezludna i idąc na Jeleni Verh spotkamy najwyżej małe grupki piechurów. Na samej granicy jest dumna Trojmezna Hora i ją powinniśmy obowiązkowo zdobyć. Natomiast zagłębiać niemieckie czy austriackie terytorium (oprócz zdobycia najwyższego szczytu) specjalnie nie ma sensu – tam już las jest przeważnie wycięty i zamieniony na tereny rolne lub przemysłowe.

Jak tam jechać? Zarówno na terenie Austrii jak i Czech możemy bez problemu poruszać się pociągami. Samochód przydaje się o tyle, że przeważnie noclegu nie będziemy wynajmować pod samymi górami, a kilka kilometrów od ich podnóża. Auto sprawdza się też gdy chcemy zwiedzić bardzo ładne miasta – Czeski Krumlow i Czeskie Budziejowice, które leżą na drodze z Polski do Szumawy. Jako, że przeważnie idzie się tam lasem, można wybrać na wycieczkę dowolną porę roku. Jesienią i zimą trzeba trochę się przygotować, ale nie bardziej niż w lepiej znanych nam Bieszczadach.