Na nizinach trochę brakuje wyzwań dla piechura. Jest raczej płasko i trudno się zgubić przy stosunkowo gęstej sieci dróg w Polsce. Kiedy jednak idziemy w nocy, zamiast GPS kierując się pociętymi kawałkami mapy, a w dodatku goni nas czas, pojawiają się emocje. Nocne marsze na orientację są świetnym sposobem zarówno na spędzenie czasu jak i sprawdzenie się w warunkach nie tyle trudnych, co celowo utrudnionych. Te najbardziej popularne organizuje Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich (SKPB), ale gdy trochę poszukać, okazuje się, że mniejszych lub większych imprez jest w skali kraju sporo.

W telegraficznym skrócie są to zawody drużyn i pojedynczych zawodników, którzy poruszając się w nocy pieszo mają najpierw dotrzeć do wszystkich punktów kontrolnych zaznaczonych na mapie, a potem do miejsca zbiórki w określonym czasie. Wygrywa drużyna, która zmieściła się w czasie popełniając jednocześnie najmniej błędów. Oprócz nie zaznaczenia punktów kontrolnych należą do nich: zaznaczenie punktów mylnych, zmiany potwierdzenia punktu, spóźnienia. Niekiedy stosuje się utrudnienia w postaci bardzo niewyraźnych lub zawierających tylko niektóre elementy krajobrazu mapy. Wszystkie punkty muszą być dostępne dla uczestników, nie powinny więc znajdować się w miejscach niebezpiecznych, ani na terenie zamkniętym. Z reguły oznacza się je „lampionem” – dwukolorową kartką, której lewy górny róg pozostaje biały, a prawy dolny jest kolorowy (z reguły pomarańczowy, czerwony, czasami punkty są w różnych kolorach). Na lampionie znajduje się oznaczenie, które należy przepisać na kartę uczestnika (lub mapę) by potwierdzić, że ten punkt się odwiedziło.

Oczywiście w ramach jednej drużyny zawodnicy współpracują, ale pomiędzy drużynami powinni jednak rywalizować. W praktyce dotyczy to najsilniejszej kategorii (niekiedy 50 i więcej km biegu na orientację po mapie przypominającej gazetę, którą chciał zjeść pies), natomiast grupy nastawione do marszu bardziej rekreacyjnie często podpowiadają sobie i pomagają. Tylko wyjątkowo zdarzają się osoby celowo udzielające mylnych podpowiedzi. Częściej panuje atmosfera dobrej zabawy niż wyścigu.

Cykliczne imprezy organizują SKPB i PTTK, lokalnych imprez najlepiej szukać na portalach miejskich i regionalnych. W ciągu roku w kraju jest ok. 50 większych imprez tego typu i kolejne kilkanaście, które sprawdzają orientację po mieście, są na przykład manewry Studenckiego Koła Przewodników Turystycznych (SKPT) i Darżlub, na Mazowszu popularność zdobywają Zimowe Marsze (ZiMnO). W okolicach Wrocławia odbywa się szczególny marsz – Matematyczny Marsz na Orientację. Trzeba w nim wykazać się nie tylko orientacją w terenie, ale też umiejętnością rozwiązywania matematycznych i logicznych zagadek.

Właściwie przez cały rok chętni mogą sprawdzić swoje umiejętności. Najciekawiej robi się jednak w maju, gdy odbywa się Ogólnopolski Tydzień Imprez na Orientację. Mniejsze imprezy organizują lokalne koła turystyczne i krajoznawcze.

Dobrze zorganizowane marsze na orientację nie odbywają się co roku w tym samym miejscu. Niekiedy dokładna lokalizacja jest ukrywana aż do ostatniej chwili gdy autokar dowozi uczestników na pole startowe.