Trekking w Hiszpanii, zdala od kurortów na Teneryfie. Szlaki turystyczne z widokiem na ocean. Na Oceanie Atlantyckim u wybrzeży Afryki leżą Wyspy Szczęśliwe. W Starożytności upodobali je sobie Grecy i Rzymianie. Dziś są częstym celem wakacyjnych wyjazdów. Zwą się tylko inaczej – Wyspy Kanaryjskie, ale ludzie nadal szukają tam odrobiny szczęścia. Wśród nich znajduje się jedna, wyjątkowa – La Gomera. Wieki temu jako pierwsza wyłoniła się z oceanu i do dziś mimo wielu zmian wyróżnia się spośród swoich 6 sióstr.

Jest niewielka, cicha i spokojna. Nie ma tu tłumów, wielkich hoteli, całej infrastruktury „all inclusive” jak na Teneryfie czy Fuerteventurze. Stolica wyspy, San Sebastian to spokojna portowa miejscowość pełna małych domków o białych ścianach stojących w otoczeniu palm oraz niewielkich, przytulnych hoteli. Pamięta czasy Kolumba, który zatrzymał się tu płynąc do Nowego Świata. Domek żeglarza jest celem niejednej pieszej wycieczki, podobnie jak Casa de Colon, czyli ratusz oraz Torre del Conde – Wieża Książęca. W niewielkich restauracjach i w czasie wędrówek po miasteczku, przy ulicznych straganach ze smakołykami można usłyszeć el silbo, język gwizdany, narzecze rdzennych mieszkańców. Małe, ciche plaże pełne czarnego wulkanicznego piasku zachęcają do leniwego wygrzewania się na słońcu o każdej porze roku. W styczniu jest tu ok. 24C. La Gomera to także świetne miejsce dla lubiących aktywny wypoczynek oraz wędrówki z plecakiem.

W środku wyspy znajduje się zielony raj. Prastary las laurowy pamiętający minione wieki. Jedyny taki w Europie. Wyjątkowy. Aby go chronić w 1981 roku utworzono tu Park Narodowy Garajonay. W 5 lat później wpisano go na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Właśnie to niezwykłe miejsce jest najczęstszym celem pieszych wędrówek. Gęste, powyginane drzewa, niesamowite światło i barwy, wilgoć, mgły i niedający się z niczym porównać zapach, tworzą tajemniczą atmosferę. Człowiek czuje się tu niezwykle, jak w innym świecie, trochę jak w Parku Jurajskim, trochę jak legendzie o nieszczęśliwych kochankach – Garze i Jonayu. W Parku Narodowym nie ma żadnych ludzkich osiedli. Tak więc każda piesza wędrówka to wędrówka z plecakiem.

Szlaki turystyczne są liczne i dobrze oznakowane. Najciekawsze jest to, że wcale nie wyglądają na utarte. Po wyspie można poruszać się samochodem, ale o wiele przyjemniej jednak iść piechotą. Ludzie są tu naprawdę mili i otwarci. Chętnie udzielą gościny wędrowcom i wskażą skróty oraz ciekawe miejsca. A takim jest np. Argodey, w przewodnikach zwana La Fortaleza, niezwykła skała królująca nad niewielką wioską Chipude, kolebką garncarstwa i najstarszą osadą La Gomery. Niesamowite widoki czekają w Valle Gran Rey, Dolinie Wielkiego Króla, zapierające dech w piersiach tarasy uprawne na zboczach, kamienne domki, setki zielonych palm. A kiedy zamajaczy koniec szlaku turystycznego i piesza wycieczka dobiegnie końca warto wskoczyć do Piscina Natural, naturalnego basenu morskiego, i zrelaksować się patrząc na ocean, a potem spróbować potaje de berros, czyli zupy z rukwi wodnej. Pyszności!