Czy piechur w ogóle ma co robić nad morzem? Czy ze Świnoujścia do Gdyni można przejść pieszo? Czy są tam szlaki turystyczne?

Na każde z tych pytań odpowiedź jest pozytywna. Wzdłuż wybrzeża biegnie jeden z głównych szlaków turystycznych kraju (czerwony E9) i nie byłoby go tam, gdyby była to trasa pozbawiona wartości turystycznych. Ponadto ponad połowę odległości można pokonać idąc plażą, a wędrówka nią jest bardzo przyjemna i odprężająca. Sam szlak często prowadzi przez obszary leśne i omija centra miast. By przejść go w całości potrzeba około 2 tygodni, nie ma jednak przeszkód by zdecydować się jedynie na jego fragment.

Kiedy jechać i skąd zacząć? Najładniej będzie jeśli wybierzemy się na wyprawę wzdłuż wybrzeża w maju, gdy jest już zielono i ciepło, a nie ma jeszcze letników. Potencjalnie dobrym miesiącem na nią jest też druga połowa września, gdy jeszcze jest ciepło, a sezon już właściwie się skończył.

Mimo iż trasa jest płaska, wyraźnie łatwiej idzie się ją z zachodu na wschód. Po prostu częściej wieją u nas wiary zachodnie i idąc dość często mielibyśmy podmuchy sypiące w twarz. Oczywiście wytrwały piechur bez problemu przejdzie polskie wybrzeże także w przeciwnym kierunku i zimą, ale co się zmęczy to jego.

Szlakiem czerwonym można właściwie iść cały czas. Nie prowadzi on jednak bezpośrednio plażą, a spokojny szum morza jest niewątpliwą atrakcją tej wycieczki. Można więc iść plażą, przynajmniej na odcinku od Świnoujścia do początku półwyspu Helskiego. Na tej trasie trzeba będzie i tak zrobić kilka obejść (większe miasta, port w Kołobrzegu, ujścia rzek, poligon wojskowy – można uzyskać pozwolenie przejścia). Od Helu zaczną się schody, które mogą skutecznie odwieźć nas od zdążania aż do granicy rosyjskiej. Już na samym półwyspie są zamknięte odcinki plaży, potem Trójmiasto, które nie sposób przejść wzdłuż wybrzeża i wreszcie delta Wisły.

Pewną trudnością będzie też zdobywanie zapasów poza sezonem. Niby wszędzie są sklepy spożywcze, ale między Rowami, a Białogórą, wieczorem mogą być czynne tylko te w Łebie. Trzeba liczyć się z koniecznością zabrania trochę więcej jedzonka, lub zbaczania z trasy tylko po zakupy.

Jeśli zaczynamy ze Świnoujścia lub wyspy Uznam nadłóżmy te kilkaset metrów i zahaczmy o potężną latarnie morską, która tu się znajduje. Oczywiście po drodze natkniemy się na kolejne, ale ta jest wyjątkowo duża. Największa atrakcją oczywiście będzie samo wybrzeże, z jego plażami, wydmami, kamienistymi brzegami i klifami. Jeśli trochę poszukamy, znajdziemy też po drodze pozostałości po obiektach wojskowych, zabytkowe budowle i … całkiem fałszywe atrakcje stworzone na potrzeby przyjeżdżających latem turystów. Całkiem prawdziwy jest natomiast Słowiński Park Narodowy, przez który będziemy iść całą pewnością i w którym będzie jeszcze ładniej niż podczas pozostałych dni wycieczki.

Morze Bałtyckie bywa kapryśne i jeśli trafimy na porę sztormów, lepiej będzie odejść od plaży, zaszyć się w jakiejś miejscowości na dzień czy dwa, a ostatecznie iść szlakiem w głębi lądu.