Znaleźliśmy się we wschodniej części Borów Tucholskich, kraina zielenią szumiąca i szemrząca błękitem, a od 1993 roku zwana Wdeckim Parkiem Krajobrazowym. Lasów tu mnóstwo i zajmują aż 60% powierzchni Parku. Większa część z pozostałych 40% to rzeka Wda i jej liczne dopływy m.in. Ryszka, Sobińska Struga i Prusina, tworzące razem meandry, rozlewiska, zalewające w czasie roztopów liczne zagłębienia terenu. Ponadto mnóstwo tu jezior, jeziorek, a na nich wysepek. A wszystko przetykane świetnie utrzymanymi szlakami turystycznymi. Słowem raj dla flory i fauny, i amatorów pieszych wycieczek.

Szlaki turystyczne są zróżnicowane: dłuższe, krótsze, trudniejsze, łatwiejsze, takie, że w ogóle się z lasu nie wychodzi, i takie, że się wychodzi. A jak już człowiek wyjdzie, to na pewno natknie się na przydrożną kapliczkę albo cztery od razu. To niezwykle urokliwy i nieodłączny element tego miejsca. Lubiącym zagadki i poszukiwania polecamy próbę odnalezienia kamienia z wiosłami. Nam się udało. Miłośnicy dwóch kółek muszą jeszcze poczekać. Szlak rowerowy o długości 55 km jest jeszcze w fazie projektowania. Wracając jednak na szlak pieszy… do dyspozycji mamy 9 tras turystycznych o łącznej długości ok. 300 km. Gratka dla fanów aktywnej turystyki i wędrówek z plecakiem. Gratka także dla miłośników historii. Szlaki „Stu z niebia” oraz „Partyzantów Armii Krajowej” prowadzą po terenach, na których działały ugrupowania partyzanckie AK oraz pomagające im grupy dywersyjno–wywiadowcze.

My wybraliśmy się jednak inną drogą, w końcu miało szumieć i szemrzeć. Postanowiliśmy także odnaleźć Homera, Chrobrego i Święty Gaj. Niedaleko Zgorzałego Mostu, dawnego folwarku znajduje się spiętrzenie wód Ryszki oraz mała elektrownia i młyn. Szemrze woda aż miło. Świetne miejsce na krótki odpoczynek podczas pieszej wycieczki. A potem od skrzyżowania z kamiennym drogowskazem (Homer w lewo) malowniczą, piaszczystą ścieżką, przez mostek na Ryszce tuptamy zachwyceni i tak trafiamy nad Jezioro Mukrz, do rezerwatu Cisy Staropolskie im. Leona Wyczółkowskiego, do krainy 4000 cisów, rosnących wśród strzelistych sosen, wiekowych dębów, grabów, jaworów, lip etc. etc. Ależ tu szumi zielenią. Nic dziwnego, że artysta nazywał to miejsce Świętym Gajem. Skoro już tu jesteśmy, idziemy śladem/Szlakiem „Piętaszków” dookoła jeziora. Wędrówka z plecakiem po lekko pagórkowatym, poprzecinanym źródliskami, korzeniami, wąskimi, podmokłymi ścieżkami, stromym wąwozem terenie to sprawdzian dla butów. W przesmyku między jeziorem Mukrz i Zalewem Żurskim mijamy wygrzewających się na kąpielisku urlopowiczów i kajakarzy taszczących swoje kajaki. Nie dochodzimy do końca szlaku, bo ktoś się uparł, że musi zobaczyć śmigające zimorodki. Mamy spore szanse, bo nad Zalewem Żurskim zagęszczenie tych wdzięcznych istot na km2 jest największe w Europie. Tak więc zmieniamy trasę turystyczną na inny kolor i idziemy, idziemy… i tadam! Znowu nam się udało.

Wdecki Park Krajobrazowy to piękne i urzekające miejsce. Szumi i szemrze tu spokojem. Wśród drzew czuć mądrość wieków. Nigdzie nie trzeba się śpieszyć. Oj moglibyśmy tak długo opowiadać, krótko mówiąc jest w dechę. A Chrobrego też znaleźliśmy, ale to już inna historia.