Suwalszczyzna to kraina kontrastów, kraina zadziwiająca i intrygująca, kraina, która może się poszczycić kilkoma „naj” i która nieustannie zaskakuje. I choć w codziennej zbiorowej wyobraźni kojarzy się jednoznacznie: zimno, wieje i mnóstwo śniegu, warto tu przyjechać, ponieważ to także kraina pełna ciepła, spokoju i mnóstwa zieleni. Idealna na piesze wycieczki i nieśpieszne wędrówki z plecakiem.

Suwalski Park Krajobrazowy powstał w 1976 roku i jest najstarszym parkiem krajobrazowym w Polsce. Jego górki, pagórki, łąki i lasy rozciągają się w dorzeczu Niemna, wśród bystrych i wartkich nurtów Czarnej Hańczy oraz spokojnej i nie śpieszącej się nigdzie Szeszupy. Cały teren „przetykany” jest aż 24 jeziorami, wśród których króluje to najgłębsze w Polsce – Hańcza. To także ostoja rzadkich gatunków roślin i zwierząt oraz część tzw. Zielonych Płuc Polski.

Na terenie Parku znajduje się 9 przepięknych oraz odnowionych w 2013 roku pieszych szlaków turystycznych o łącznej długości ok. 75 km. Mnóstwo chodzenia, podziwiania, chłonięcia wrażeń, emocji, widoków etc. Miejsce idealne na aktywny wypoczynek czy wczasy pod namiotem. A dla tych, którzy lubią nieustające wędrówki, prawdziwa gratka. Przez teren SPK przebiega również fragment „Europejskiego dalekobieżnego szlaku pieszego E-11” z Amsterdamu przez góry Harzu, Brandenburgię, Pomorze, Mazury aż do Rygi. Dla entuzjastów dwóch kółek przewidziano 63 km malowniczych ścieżek podzielonych na 4 szlaki.

Dawno, dawno temu wielki, zimny lądolód skandynawski nawiedził te okolice i zostawił po sobie niepowtarzalną rzeźbę terenu, różnorodne, wyraziste, niemal wszystkie możliwe formy młodoglacjalne. Do wybory, do koloru m.in. wczasy pod namiotem nad rynną subglacjalną, czyli Jeziorem Hańcza, piesza wycieczka na morenę czołową, czyli Górę Cisową zwaną Suwalską Fudżijamą lub morenę martwego lodu – Górę Zamkową, a tu przy okazji kompleks osadniczo-obronny z grodziskiem i cmentarzami kurhanowymi, a nieopodal wczesnośredniowieczny cmentarz całopalny. Szlaki turystyczne wiodą poprzez dolinki denudacyjne, ozy, kemy, poprzez głazowiska, wsie, przysiółki o niezwykle wdzięcznie i intrygująco brzmiących nazwach – Wiżajny, Wodziłki czy Malesowizna-Turtul.

Oj warto choćby po to, aby zregenerować siły w tradycyjnej łaźni parowej, a potem zajrzeć do domu zbudowanego z gliny i słomy, a przy okazji do skansenu. Można także zamienić buty na płetwy i zwiedzić okoliczne jeziora. Można także podziwiać widoki z grzbietu konia lub poziomu kajaka. Warto także zajść do gospodarza, a nuż za drobną pomoc dostaniemy skopek mleka i pajdę świeżego chleba. Warto, bo ludzie tu gościnni i otwarci, i znają historie, jakich próżno szukać w przewodnikach. A jeśli ktoś koniecznie chce tu przyjechać zimą, to najlepiej na kulig, aby poczuć się jak Kmicic i Oleńka.